fbpx
Freelance,  Social Media

JAK PROWADZIĆ DZIAŁANIA ONLINE ORAZ SPRZEDAWAĆ, BĘDĄC INTERNETOWYM SAMOTNIKIEM?

Dziś podzielę się z Wami dość osobistą sprawą.

Upiorę osobiste brudy i osobiście się wypowiem na temat publikowania osobistych treści w necie.

Osobiście też uprzedzam, że jak zawsze piszę z osobistym przymrużeniem oka oraz proszę o zachowanie osobistego dystansu i kultury. Oczywiście osobistej.

JESTEM INTERNETOWYM SAMOTNIKIEM

Co to dokładnie oznacza? 

Aby wytłumaczyć o co dokładnie mi chodzi, posłużę się pewną anegdotą z czasów nastoletności.

Musicie wiedzieć, że zawsze byłam bardzo energiczna oraz charakterna. W rodzinie krążą legendy o moich wybrykach, a ja na samą myśl o tym, że mój przyszły potomek (w nieokreślonej dalekiej przyszłości) miałby podobną fantazję, polot i energię sprawia, że ogarnia mnie blady strach.

Wracając do historii: kiedy byłam uczennicą szkoły licealnej moja wychowawczyni powiedziała mamie, że do nauczycieli odzywam się tylko wtedy, kiedy interesuje mnie temat dyskusji. Jeśli nie interesował, to niestety trudno było mnie namówić na coś więcej niż zdawkowe burknięcie.

Biedna ta moja mama, która czasem musiała mnie tłumaczyć, dlaczego np. podczas lekcji o hodowli bydła na świecie patrzyłam się z pogardą oraz wykazywałam jawny brak zainteresowania (przykład z życia wzięty). 

Jeśli coś mnie interesowało, to angażowałam się w to całą sobą. Jeśli nie, to sami możecie się domyślać.

Z biegiem czasu życie nauczyło mnie, że nie zawsze mogę ignorować tematy nudne i mało porywające. Szczególnie jeśli prowadzę własny biznes.

Stereotypowy Ekspert ds. Mediów Społecznościowych jest wszędzie, często i gęsto. A ja na samą myśl o tym, że miałabym działać podobnie czułam wewnętrzny sprzeciw oraz blokadę. W pewnym momencie (na szczęście) zdałam sobie sprawę, że jestem internetowym samotnikiem i dałam sobie na to przyzwolenie.

NIE LUBIĘ PROWADZIĆ MOICH MEDIÓW SPOŁECZNOŚCIOWYCH

Przyznam się Wam szczerze, że chociaż uwielbiałam prowadzić media społecznościowe Klientów, nadal uwielbiam tworzyć strategie, pomagać w tematach sprzedażowych, doradzać i konsultować – to w kwestii moich osobistych “sociali” odczuwam ogromną niechęć.

Jest mi bardzo wszystko jedno, czy ktokolwiek w sieci zobaczy co jadłam na śniadanie, jak pięknie (lub nie) wyszłam na zdjęciu, jak świetnie bawiłam się na wakacjach, podczas których stworzyłam mistyczne haiku opublikowane z natchnionym selfie, na którym z powagą/smutkiem/rozwagą patrzę się w siną dal.

Jest mi też bardzo wszystko jedno czy obcy ludzie lub dalecy znajomi obdarzą mnie uwagą. Dla mnie najważniejsze jest to aby moi bliscy w realu interesowali się mną w zadowalającym mnie stopniu.

Publikuję rzadko.

Nie dzielę się z ludźmi moim życiem prywatnym. Robię wyjątek dla zabawnych historii z podróży, ciekawych miejsc oraz ulubionej muzyki.

Bardzo rzadko zapraszam do dyskusji, a jeśli już to tylko na tematy powyższe lub związane z moim blogiem.

Jeszcze rzadziej angażuję się w rozmowy prowadzone na branżowych lub niebranżowych grupach. Zdecydowanie chętniej (ale od wielkiego dzwonu) napiszę komentarz pod rysunkiem Psich Sucharków lub zabawnym wpisem Vogule Poland.

Jeśli chociaż odrobinę utożsamiacie się ze mną, to mam dla Was dobrą wiadomość:

Można skutecznie prowadzić działania online oraz sprzedawać będąc internetowym samotnikiem.

Jak? 

  1. Publikuję jakościowo, nie ilościowo. Co o tym świadczy? Zgłaszacie się do mnie na konsultacje lub kupujecie usługi po przeczytaniu moich wpisów na blogu.
  2. Wybieram dobre tematy. Statystyki mówią same za siebie.
  3. Jak już czymś dzielę się ze światem, to bardzo mocno się do tego przykładam.
  4. Płatne promocje są przeze mnie przemyślane. W związku z tym, że publikuję rzadko, to np. wpisy z bloga krążą po sieci minimum przez 14 dni i jestem cały czas widoczna dla ludzi z mojej grupy docelowej. Pamiętam też o budowaniu ruchu na stronę www oraz częstych analizach statystyk (czego szczerze nie lubię).
  5. Wiem co robię, dlaczego to robię i jaki mam cel działań.
  6. Staram się ułatwić oraz zautomatyzować tematy, które są dla mnie nudne jak flaki z olejem (np. ustawianie reklam).
  7. Uważam, że gdybym nadal publikowała rzadko, ale regularnie – to osiągałabym jeszcze lepsze wyniki. Zauważyłam u siebie taką prawidłowość: na chwilę się rozkręcam z intensywnymi działaniami w sieci, które mnie tak wyczerpują, że potem milknę na nieokreślony czas. Nie popełniajcie mojego błędu. Oficjalnie obiecuję, że będę publikować minimalnie raz w tygodniu.
  8. Zrozumiałam dlaczego Facebook jest o wiele lepszym miejscem dla takich osób jak ja. Instagram wymaga regularności, częstych publikacji, udzielania się w dyskusjach itd. Facebook wymaga ciekawie przedstawionych treści (tak jak INST oczywiście) oraz bardzo dobrze zaplanowanych płatnych promocji. Facebook nie wymaga obecności non stop, jednak za skuteczne docieranie do ludzi chce pieniądze. Instagram pozwala na docieranie do grupy docelowej bezpłatnie, jednak w tym wypadku waluta to czas. Stawiam na FB.
  9. Nie prowadzę grupy na Facebooku z premedytacją. Wiem, że szybko by mnie wyeksplatowała. Na pewno przyśpieszyłaby osiągnięcie pewnych celów, jednak w tym momencie bardziej cenię sobie mój komfort psychiczny.
  10. Jeśli nie wiecie co publikować oraz w jakiej częstotliwości, to koniecznie przeczytajcie sobie ten wpis i zastosujcie się do mojego bardzo prostego schematu miesięcznych publikacji na FB: https://ochmoment.pl/freelance/jak-zaczac-budowac-fanpage-poradnik-dla-poczatkujacych/
  11. Niepotrzebnie olałam newsletter, chociaż i tak dużo z Was się na niego zapisało. Możecie być pewni, że ze wszystkich adresów mailowych zrobię bardzo dobry użytek i będziecie zadowoleni.
  12. Niepotrzebnie także wzbraniałam się przed publikacjami wideo. Nie planuję nagrywać szalonych storisków lub live’ów, ale na pewno podzielę się moją wiedzą na wiele ważnych dla Was tematów w formie webinarów. 

Jaka jest konkluzja tego wpisu?

Ano taka, że w internecie jest miejsce dla wszystkich. Dla biznesowych atencjuszy, odludków, a także tych pomiędzy – nieskrajnych. 🙂 Każdy z nas może skutecznie działać, w różnym stopniu intensywności, zależnym od potrzeb, czy możliwości. Najważniejsze to dowiedzieć się, jak dostosować wykorzystywane  media społecznościowe oraz narrację swojej marki… do  siebie.

4 komentarze

  • Maria

    Ja mam problem prawdopodobnie z tym, że na mojej tablicy mówię szczerze o tym co robię . Jak przestałam to bardzo źle się z tym poczułam. Nie lubie tez wklejać tego co jem i robić z siebie idiotki aby przypodobać sie ludziom, co nie znaczy, ze nie lubię się powygłupiać.

    • Och!Moment

      Ja uwielbiam się wygłupiać, ale jestem bardzo oszczędna w tym co pokazuję. Taka moja natura. Jeśli ty czujesz się najlepiej i najpewniej wtedy, kiedy mówisz szczerze o tym co robisz – rób tak dalej. O tym jest właśnie mój wpis – aby działać w zgodzie ze sobą. Ściskam! 🙂

  • Magda

    Bardzo fajny wpis. Dzięki wielkie. Przeczytałam z zaciekawieniem. Mało jest w Internecie treści o tym jak prowadzić swoje media bez afiszowania swoją twarzą na livach czy innych filmikach. Podaniu o śniadaniu i ugotowanej zupie.
    Staram się iść podobną ścieżką. 🙂

    • Och!Moment

      Dziękuję!:) Szczerze mówiąc to ja nic nie mam do pokazywania ugotowanej zupy tudzież innych pyszności. 😀 Ja osobiście lubię być oszczędna w przekazie i chciałam dodać otuchy tym, którym publikowanie o sobie sprawia trudność. 🙂 Dziękuję za komentarz! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *