fbpx
Freelance

Co mnie wku$rwi@ w marketingu? Cz.2|TOP 3 NAJGORSZYCH KLIENTÓW!

Zauważyłam, że w Internecie możemy znaleźć mnóstwo tekstów o tym, jak zadowolić zleceniodawcę podczas współpracy.

Jak umościć go na puchowej poduszce łagodności, aby czuł się zaopiekowany oraz dopieszczony pod każdym względem. W całej tej gonitwie często zapominamy o bardzo ważnej kwestii… czyli o własnym komforcie.

Mój tekst poświęciłam typom potencjalnych Klientów, od których BEZWGLĘDNIE należy wiać gdzie pieprz rośnie i długo nie odwracać się za siebie.

Uwierzcie… z tej mąki chleba nie będzie!

TYP: Doktor habilitowany ds. wszelakich

Media społecznościowe to nadal enigmatyczne zagadnienie dla wielu przedsiębiorców. Z jednej strony wiedzą, że ich potrzebują, a z drugiej bagatelizują marketingowy know how specjalistów. Przecież każdy potrafi opublikować post na Facebooku, z czym się zgodzę… jednak nie każdy już wie, jak ten post odpowiednio wypromować oraz wykorzystać wedle założonego celu.

CHARAKTERYSTYCZNE ZACHOWANIE:
Doktor Habillitowany ds. wszelakich ma do powiedzenia wszystko i nic. Mówi wiele, a jego słowa nic wartościowego nie wnoszą. Chętnie krytykuje, podważa wiedzę oraz operuje specjalistycznym słownictwem, którego nie rozumie. Nieustannie stara się znaleźć dziurę w całym, aż w końcu zapomina jaka jest jego rola i zamiast zadawać pytania, sam udziela porad marketingowych. 

TYP: Skąpigrosz

Ma ambitne plany. 

Ma ogromne wymagania.

Ma wielkie EGO.

Ma jeszcze większe oczekiwania.

A czego nie ma? 

PINIENDZY.

CHARAKTERYSTYCZNE ZACHOWANIE: 

Skąpigrosz przypomina „madkę z chorom córkom.” 

Krąży jak wirus po Internecie, głęboko wierząc, że wszystko należy mu się za darmo.

Zawsze szuka najtańszego rozwiązania (nie idącego w parze z jakościowym), a na wyższe stawki niż głodowe reaguje gwałtownym oburzeniem. Czasem stara się grać na emocjach, opowiadając smutną historię problemów finansowych firmy. Zazwyczaj koresponduje wówczas
z wakacji na Hawajach, pisząc na najnowszym Macu, wysadzanym kryształkami Svarowskiego.

Jego ulubione pytanie: CO TAK DROGO?

Jego ulubiona odpowiedź: Nie mam.

TYP: Klient na pilota

Klient na pilota nie jest groźny. 

Jego niestabilność emocjonalna, czy chimeryczne usposobienie nie są tak kłopotliwe, jak… osoba pociągająca go za sznurki.

Persona sterująca to zazwyczaj partner, dziecko, faworyt lub ktoś inny z kim Klient jest w prywatnej lub quasi prywatnej relacji.

Persona sterująca (tak samo jak Klient na pilota) nie ma pojęcia o mechanizmach marketingowych, o realizowanych działaniach oraz ich kontekście.

Persona sterująca ma natomiast bardzo dużo do powiedzenia na tematy siakie i owakie, lubi bezsensownie wywrócić koncepcje promocyjne do góry nogami oraz mało fachowo ocenić skuteczność podejmowanych wysiłków. 

Nie zważa na statystyki, nie zważa na logiczne argumenty – kieruje się wewnętrznym głosem krytyka innych.

Co na to Klient na pilota? 

Posłusznie zrobi tak, jak nim posterują.

Dla świętego spokoju, dla nabrania poczucia jakiejkolwiek kontroli nad sytuacją lub po prostu z lenistwa.

KLIENT NASZ PAN?

Tak mówią… a ja się z tym nie zgadzam. 

Dlaczego?

Już wyjaśniam.

W moim przekonaniu Klient to nie PAN, a PARTNER. 

On daje pieniądze, a ja swoją wiedzę ekspercką, czas oraz zaangażowanie, które następnie wykorzystuję do realizacji wysoko jakościowej usługi. 

Dwie strony dają oraz dwie biorą… więc sprawa jest dla mnie jasna. 

Pamiętajcie o tych zależnościach, kiedy znowu pozwolicie na to, aby ktoś przekroczył Wasze granice.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *